Humor
O Masztalskim
Przeglądasz dowcipy kategorii O Masztalskim. Możesz dokonać oceny każdego z dowcipu oraz wysłać go na skrzynkę e-mail znajomemu. Jeżeli posiadasz konto użytkownika i jesteś zalogowany możesz do każdego dowcipu dodać swój komentarz.
Jeżeli nie posiadasz konta użytkownika możesz założyć je klikając tutaj. Rejestracja pozwoli Ci na pełne i swobodne korzystanie z naszej strony. Dodatkowo dzięki przeprowadzonej rejestracji będziesz otrzymywał powiadomienia o każdej zmianie zaistniałej na stronie i o każdej aktualizacji.
Dowcipów w kategorii: 27 na 3
stronach <<< wstecz - 1 2 3 - dalej >>>
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 4
|
Ludożercy gotują Masztalskiego w kotle. Co chwilę z kipiącego rosołu wynurza się głowa Masztalskiego, a stojący przy kotle kucharz raz po raz uderza w nią z całej siły chochlą. - Czemu tak bijesz tego człowieka? - sroży się, zbliżając do kotła, król ludożerców. - A bo królu - mówi rozwścieczony kucharz - jeszcze chwila, a on mi cały makaron wyżre...
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 2
|
Ojciec ludożerca spaceruje z synem nad brzegiem rzeki. Mija ich jakaś kobieta. - Taka chudzinka - mówi syn do ojca. - Może ją zjemy? - Coś ty, same kości... Po chwili widzą prawdziwą seksbombę i syn znów zwraca się do ojca: - Może tę zjemy? A na to ojciec: - Coś ty! Tę zabierzemy, a mamę zjemy...
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 2
|
Dowódca kompanii wzywa kaprala: - Słuchajcie, Masztalskiemu trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca. - Tak jest! Rozkaz! - Kompania, zbiórka! - woła po chwili kapral. - Kto ma ojca, wystąp!... A ty, Masztalski, gdzie się pchasz, baranie!
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 1
|
Podczas pierwszej musztry kapral wydaje rozkazy: - Baczność!... Na prawo patrz!... Spocznij!... W lewo zwrot!... Naprzód marsz!... Pluton stój!... Pluton, baczność!... Nagle rekrut Ecik wychodzi z szeregu i kieruje się w stronę koszar. - Gdzie idziesz, ofermo! - woła kapral. - Wiecie wy aby, o co wom chodzi? - Co takiego? - Psińco! Zmieniacie decyzję co dziesięć sekund. Mom tego dość!
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 3
|
Bardzo zmartwiony szeregowy Ecik zwierza się Masztalskiemu: - Panie kapralu, śniło mi się, żech był wolem i dowali mi jeść słoma. - Nie przejmuj się, chłopie, to ino sen. - Wom się tak dobrze godo, a jo rano nie mioł w sienniku ani ździebełka słomy.
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 3
|
- Panie generale, mom czterech jeńców! - To daj ich tu! - Ale oni nie chcą mnie puścić!
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 1
|
Po wczasach we Francji wracają do Polski: Masztalski, jego najstarszy syn i ojciec. - Och te Francuzki - wzdycha syn. - Co za temperament! - A co za finezja! - dodaje Masztalski. Po chwili odzywa się jego ojciec: - A... ile... cierpliwości mają...
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 12
|
Wraca Masztalski z Francji i taszczy trzy skrzynki koniaku. - Co to takiego? - pyta celnik. - To woda święcona z Lourdes. Wziął celnik butelkę, odkorkowal, powąchał i krzyczy: - Przecież to koniak! - Widzicie, panie celnik! Zaś cud!
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 1
|
Masztalski taszczy przez granicę potężnych rozmiarów worek. - Co jest w tym worku? - pyta go celnik. - Żarcie dla psa. - Pokażcie no. Otwiera celnik worek i dziwi się: - Przecież to kawa! Kawą będziecie psa karmić? - Jak nie będzie chcioł, to niech nie żre!
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Oceń dowcip:
|
|
Głosów: 1
|
Francik Kichol i Masztalski pojechali do RFN. Po dwóch miesiącach kamraci witają Masztalskiego na lotnisku. - A gdzie Francik? - pyta Zyguś Materzok. - On tam zostoł. - Zostoł? Nie godej! - Sklep otwarł. - Po dwóch miesiącach sklep otwarł? - dziwi się Ecik. Powiedz, jak on to zrobił? - Zwyczajnie, łomem...
|
|
Dodał: Grzegomonia | Data: 11.03.2006 |
Wyślij na e-mail |
Komentarze (0)
|
Dowcipów w kategorii: 27 na 3
stronach <<< wstecz - 1 2 3 - dalej >>>
|